Uśmiechnij się …;-)

Uśmiechnij się! - Mamo, nasz nowy nauczyciel to pobożny człowiek. - Tak? - Gdy przeczytałem zadanie, powiedział: Mój Boże!
***
- Babciu, czy Bóg stworzył także lwa? - Oczywiście. - A nie bał się?
***
Michał przegląda nekrologi w gazecie. - Wujku, zobacz, tu wymarła cała żeńska połowa rodziny! - Jak to? - Czytaj: odeszła nasza ukochana matka, żona, babcia, siostra, ciocia, szwagierka.
***
- Nie powtarzaj tego brzydkiego słowa, a kupię ci loda. - Dobrze. Po chwili: - Ale ciociu, ja znam jeszcze słowo za dwa lody.
***
W kościele dziadek po raz pierwszy zachęca małego Mateuszka do modlitwy. Przyzwyczajony dotąd do pacierza wieczornego i porannego, oponuje: - Ale ja przecież nie jestem w piżamce!
***
- Jak mogłeś! Gdy byłem już tak duży jak ty, nigdy nie kłamałem. - A kiedy dziadziu zaczął?
***
Tuż przed omówieniem religijno-moralnych wniosków z przypowieści o pannach mądrych i głupich (w nowym przekładzie awansowały na roztropne i nierozsądne) mała Agnieszka podnosi palce i dopuszczona do głosu stawia pytanie: - A która z tych mądrych dostała narzeczonego?
***
- Mahometanin może pojąć kilka żon i to się zwie poligamia. Chrześcijanin może mieć tylko jedną żonę i to się nazywa mono... - No, kto dokończy? - Monotonia, proszę księdza!
***
- U kogo z was odmawia się w domu modlitwę przed jedzeniem? - U nas, ale tylko wtedy, kiedy tata nazbiera grzybów.
***
- A kto cię stworzył, Joasiu? - Pan Bóg. Ale jako całkiem małe dziecko. Potem już sama wyrosłam.
***
- Babciu, czy Pan Bóg jest chory? - Co? - Bo w gazecie napisano, że wezwał do siebie doktora Kowalskiego.
***
- Mamo, czy to prawda, że człowiek po śmierci w proch się obróci? - Tak, Elżbietko. - To u mnie pod łóżkiem ktoś umarł.
***
Hania do nie grzeszącej urodą cioci: - Czy ciocię też Bóg stworzył? - Oczywiście! - Tak jak mnie? - Tak. Dziewczynka patrzy do lustra i mówi do siebie: - Teraz Pan Bóg pracuje lepiej.
***
- O czym więc mówił dziś ksiądz na kazaniu? - O grzechu, mamo. - A co mówił? - Był przeciw.
***
- I kto cię nauczył tych brzydkich słów! - woła mama. - Św. Mikołaj, gdy potknął się o krzesło i upadł.
***
- Mamo, czemu na ślubnym zdjęciu jesteś w białym welonie? - Biały kolor to znak radości, Małgosiu. - A czemu tata jest tu ubrany na czarno?
***
- Sądzę, że pamiętaliście szczególnie w tym tygodniu o spełnianiu dobrych uczynków, bez których... - Tak, proszę księdza. Gdy Maciek siadał, chłopcy podłożyli mu na krześle pinezkę, więc w ostatniej chwili ja ten stołek odsunąłem.
***
- Razem z kolegą spełniliśmy dobry uczynek, aleśmy się przy tym namęczyli. - Tak? - Bo przeprowadzaliśmy staruszkę przez ulicę, a ta pani bardzo nam się opierała.
***
- Odwiedziłam babcię i pomagałam jej przez kilka godzin. - Cieszyła się? - Tak, kiedy wychodziłam.
***
- Może przynajmniej wasze postanowienia są lepsze niż wasze uczynki? - Ja postanowiłam w Wielkim Poście nie dawać psu kiełbasy.
***
- Dobrym uczynkiem bywa także modlitwa. Masz może taką, którą lubisz szczególnie? - Tak, modlitwę przed jedzeniem.
***
- A ja poszczułem psem pana, który spieszył się na pociąg. - I to ma być dobry uczynek? - Tak, bo dzięki temu zdążył.

;-)